Dlaczego nie warto mieć cesarskiego cięcia?

Dlaczego nie warto mieć cesarskiego cięcia?

Coraz więcej kobiet rodzi poprzez cesarskie cięcie. Nie jestem przeciwniczką cesarskiego cięcia. Sama urodziłam tak syna. Nie do końca rozumiem jednak zjawisko “cesarki na życzenie”. Czy cesarskie cięcie jest takie idealne?

Oto moje 8 powodów dlaczego nie warto mieć cesarskiego cięcia:

1. Brak kontaktu skóra do skóry

Po cesarskim cieciu nie mamy możliwości przytulenia naszego dziecka i kontaktu skóra do skóry. Dziecko zostaje nam na chwilkę pokazane. Nas przewożą na salę, a dziecko na oddział noworodkowy. Nie możemy być przy naszym maluszku wtedy kiedy nas bardzo potrzebuje. Nagle z wygodnego dla niego brzuszka znalazł się w zupełnie nowym miejscu i może mu być po prostu źle.



2. Cesarka boli

Wiele dziewczyn wybiera cesarskie cięcie, bo boi się bólu towarzyszącego naturalnemu porodowi. Cesarskie cięcie również boli. Może nie sam moment operacji, bo wtedy jesteśmy znieczuleni i nie czujemy dolnej części ciała. Znieczulenie jednak mija, a ból zaczyna się pojawiać. Obkurcza się macica, ciągnie nas rana po cesarce. A my możemy tylko leżeć na plecach i liczyć na to, że ktoś przyniesie nam w końcu naszego maluszka.

3. Trudności w opiece nad dzieckiem

Początki są trudne. Nawet bardzo. Wstanie z łóżka następnego dnia to nie lada wyczyn. A wyprostowanie się to spory sukces. Przejście kilku kroków to niczym przebiegnięcie maratonu. A jak tu myśleć o samodzielnej opiece nad maluszkiem. Niestety po cesarce trudno zapanować nad własnym ciałem. Jeszcze trudniej jest wziąć dziecko na ręce, przewinąć je czy zwyczajnie przytulić. Jesteśmy wtedy uzależnione od pomocy innych osób. Super jeśli trafimy na pomocny personel czy możemy liczyć na rodzinę.

4. Trudności w karmieniu piersią

Mówi się, że po cesarce trudniej jest karmić piersią, ponieważ organizm kobiety nie dostaje sygnału o naturalnym porodzie. U mnie laktacja na dobre rozkręciła się w 2 dniu po cesarskim cięciu i trwa w najlepsze już prawie 9 miesięcy. Większą trudnością było dla mnie przystawienie maluszka do piersi. Na początku po cesarce można leżeć tylko na plecach. Nie mamy, więc do wyboru zbyt wielu wygodnych pozycji do karmienia. Nie każdy maluszek na początku potrafi prawidłowo i idealnie ssać – zwłaszcza na początku mlecznej drogi. Ważne jest wybranie komfortowej pozycji dla mamy i dziecka.

5. Blizna na całe życie

Blizna to gratisowa pamiątka na całe życie. Ja już się do swojej przyzwyczaiłam, ale początki były trudne. Każde podniesienie czegoś, schylenie się powodowało dyskomfort. Zwykłe kaszlnięcie powodowało ból. Z czasem ból ten ustawał, a blizna stała się bezbolesna. Sama blizna jako blizna mi nie przeszkadza. Na co dzień nie jest ona widoczna, a pielęgnacja jej odpowiednimi środkami powoduje, że staje się bardziej elastyczna i blednie.

6. Nie można dźwigać i ćwiczyć

Do dwóch miesięcy po cesarskim cięciu powinniśmy unikać wysiłku fizycznego i dźwigania ciężarów. Przy małym dziecku czasami jest to trudne. Wózek waży swoje, nosidełko również, a jeśli mamy jeszcze w domu całkiem okazałego noworodka codziennie nadźwigamy się nie mało.

7. Z kolejną ciążą trzeba poczekać

Po cesarskim cięciu powinniśmy odczekać co najmniej 2 lata z kolejną ciążą. Jeśli planowaliśmy dziecko rok po roku niestety w tym przypadku jest to niemożliwe lub niesie ze sobą ryzyko. Musimy pamiętać, że cesarskie cięcie to operacja, która niesie za sobą konsekwencje zdrowotne. Oczywiście decyzję o kolejnej ciąży należy przedyskutować z ginekologiem, który oceni kiedy możemy zacząć starania o kolejne dziecko.

8. Trudno urodzić naturalnie

Najczęściej po cesarskim cięciu kolejne rozwiązanie następuje również poprzez cesarskie cięcie. Zazwyczaj decydują o tym względy medyczne. Niestety rodząc raz przez cesarskie cięcie często nasz kolejny poród również nie następuję naturalnie.

Nie twierdzę, że cesarskie cięcie jest złe. Czasami jest najlepsze dla dziecka. Czasami wymaga tego sytuacja. Czasami potrzebne jest po prostu mamie. Chciałam jednak pokazać, że nie jest ono takie idealne.

To moje 8 powodów dlaczego nie warto mieć cesarskiego cięcia. Tak jak wszystko cesarskie cięcie ma swoje plusy i minusy. Sama miałam cesarskie cięcie, choć bardzo chciałam urodzić syna naturalnie. Niestety nie udało się. Zawsze jednak najważniejsze było dla mnie jego zdrowie, więc w momencie, kiedy cesarskie cięcie było dla niego najlepsze była to jedyna możliwa decyzja. Dla mnie 1 powodem dla którego warto mieć cesarskie cięcie jest zdrowie i dobro dziecka.

A jak to było u Was? Rodziłyście naturalnie, czy przez cesarskie cięcie? I jaka jest Wasza opinia na temat “cesarek na życzenie”.

o Autorze

Klaudia

Mama 3-letniego przedszkolaka. Mama grafik. Lubię ładne rzeczy i dobry design.

9 komentarzy

  1. mamaolkabloguje napisał(a):

    Jaki prawdziwy tekst, sama jestem szykowana do cesarskiego cięcia ze względu na problemy z siatkówka oka. Z początku się cieszyłam, że ominie mnie ból porodowy jednak z czasem chyba dojrzałym i smutno mi, że nie mogę urodzić naturalnie. Tyle się mówi o dobrodziejstwach prostu naturalnego… 🙁

    • Klaudia napisał(a):

      Ja nastawiałam się wyłącznie na poród naturalny. Wyszło jak wyszło i na początku trudno mi się było z tym pogodzić. Twoje zdrowie również jest bardzo ważne. Maluszek musi mieć zdrową mamę. Trzymam kciuki za Was!

  2. Natalia napisał(a):

    Miałam cc ze względów ortopedycznych. I z tego co czytam to jestem w szoku ponieważ u mnie wyglądało to zupełnie inaczej. Po 1 mąż siedział na sali operacyjnej przy mojej głowie był dużym wsparciem, rozmawiał ze mną itd.
    Po 2 po wyjęciu synka położyli mi niunia na piersi. Po kilku minutach zabrali na standardowe badania i oddali w wozeczku szpitalnym:). Po 3 na sali pooperacyjne niunio leżał obok mnie i ani na chwilę nigdzie go nie zabierali. Podstawiali do piersi bardzo pomagały położne. Dawały kroplowki. Ja ogólnie po 8 godzinach wstałam łóżka i z pomocą weszłam pod prysznic. Według mnie nie jest to aż taki straszny ból. Normalnie z łóżka schodził napewno wolniej. A synkiem musiałam zajmować się od początku sama i wcale nie było aż tak strasznie jak było tu opisane. Dodam że to mój pierwszy poród.

    • Klaudia napisał(a):

      Zazdroszczę, że synka położyli Ci na piersi. Ja mogłam go tylko na chwilę ucałować. Położne przywoziły synka na karmienie, ale pierwszy raz karmiłam go po około 1. Zazdroszczę Ci, że tak szybko wstałaś z łóżka. Ja z pionizacją kolejnego dnia miałam duży problem. Wiadomo później było już coraz lepiej. Znam dziewczyny, które po cesarce “śmigały” po kilku godzinach, ale również takie dla których nie było to łatwe. Każdy ma też inną tolerancję bólu. Ja mam nadzieję, że przy następnym porodzie będzie lepiej!

  3. Matko Zabawko napisał(a):

    Muszę się nie zgodzić z dwoma punktami.
    Po wyjęciu Małego położyli mi go na klatce. Co prawda na chwilkę, ale zdążyłam powiedzieć do niego pierwsze słowa. Zmierzyli, zbadali, okryli i dali tatusiowi. Jak znalazłam się na sali po operacyjnej byliśmy wszyscy w trójkę 🙂 Ubranego w pampersa dostałam na gołe ciałko i tak leżeliśmy ponad dwie godziny (wtedy też było pierwsze karminie).
    A druga sprawa to min. 2 lata do drugiej ciąży. Antoś ma 16 miesięcy, a my się staramy od kiedy skończył rok. Ginekolog dała zielone światło i powiedziała, że nie widzi przeciw wskazań 🙂

    • Klaudia napisał(a):

      Zazdroszczę tego, że miałaś kontakt skóra do skóry po porodzie. Niestety z opinii znajomych mam (przynajmniej w mojej okolicy) jest to na prawdę bardzo rzadko stosowane. I nie znalazłam szpitala, w którym byłoby to praktykowane. Powodzenia w powiększaniu rodziny. Jeśli ginekolog nie widzi przeciwwskazań to super!

  4. Gizela napisał(a):

    Ja miałam dwa razy cc..owszem druga byla gorsza ale zaraz po przewiezieniu na sale dostalam coreczke i moglam ja karmic byla ze mna tak dlugo dopoki tatus nie szedl do domu.W domu tez sobie radzilysmy i nie bylo problemu z karmoeniem czy zajmowaniem sie dzieckiem

  5. Mama Carla napisał(a):

    Też uważam, że cc to nic fajnego, ale z kilkoma punktami się nie zgadzam, to zbyt duże uogólnienia. Po pierwsze, po moim cc, natychmiast położyli mi córkę na przy szyi na chwilkę, potem na czas zszywania dali tatusiowi, po czym przez następne 3 godziny miałyśmy kontakt skóra do skóry i karmienie (po 1,5 godz. z każdej piersi!). Po drugie, córka była non stop przy mnie, nawet na sali pooperacyjnej. Zajmowałam się nią od samego początku, najpierw z pomocą położnych, a po 12 godzinach już zupełnie sama, choć przyznaję, nie było to łatwe. Pierwszą noc po cc praktycznie całą, bo do 4 nad ranem spędziłam na ciągłym wstawaniu, chodzeniu, siadaniu, leżeniu itd, bo mała wciąż płakała, a pomocy od położnych ani widu ani słychu…

    • Klaudia napisał(a):

      Dobrze wiedzieć, że czasami CC wygląda inaczej. W moim szpitalu było niestety tak jak to opisałam. Zapewne ile mam tyle historii. Nam wcześniej nawet nie pozwolili się pionizować, a wiele dziewczyn po cesarce mówi, że czym szybciej się wstanie tym lepiej. Ja podziwiam Cię, że od razu opiekowałaś się córką. Dla mnie byłoby to ciężkie, bo trudno było mi zapanować nad własnym ciałem. U mnie z kolei położne pomagały. Może następnym razem wybiorę inny szpital, gdzie będzie to wyglądało inaczej. A sama bardziej się zmotywuję, żeby szybciej się rozruszać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Logo Header Menu